Suflet czekoladowy

Wyszedł za pierwszym razem więc wypadło by się nim pochwalić. Z braku miksera, którego zajechałam przez pół roku na śmierć dodaję rzeczy, które robiłam już jakiś czas temu, ale chyba pod koniec tygodnia przemogę się do ciasta marchewkowego – to wszystko przez Kamila :)

Składniki na 4 kokilki :

– 140 g czekolady gorzkiej, posiekanej (ostatnio kocham tą eko z rossmana jest pyszna!)
– 90 ml śmietany kremówki 36%
– 2,5 łyżki cukru
– 3 jajka
– 1 łyżka ekstraktu waniliowego
– szczypta soli

Pamiętajcie, że składniki do sufletu muszą być idealnie zwarzone, zmierzone itd. 4 kokilki wysmarować masłem. Wysypać cukrem. Piekarnik nastawić na 200’C.
W garnku z grubszym dnem : śmietana kremówka, ekstrakt i cukier. Zagotować, zdjąć z palnika i wsypać czekoladę. Odstawić na 2 min, energicznie wymieszać do idealnego połączenia. Wystudzić.

Oddzielić żółtka od białek. Białka ubić z odrobiną soli na sztywną pianę. 1/3 białek zmieszać z masą czekoladową. Następnie dodać resztę, mieszać delikatnie tak żeby masa nie straciła powietrza – przestać gdy masa będzie miała jednolity kolor.

Przełożyć do kokilek, włożyć do nagrzanego piekarnika, po 30 sek zmniejszyć temperaturę do 180’C i piec z termoobiegiem przez ok 15 min. Gorące wyjąć z piekarnika, posypać cukrem pudrem. Są naprawdę zapychające, ja osobiście nie potrafiłam zjeść całego ! :)

Reklamy

Szwarcwaldzka Pavlova

Urodziny brata zmotywowały mnie do upieczenia mu Pavlovej. Bardziej jest fanem galaretek i serników na zimno ale dostał za to frużelinę wiśniową. Jak na pierwszy raz jestem baaaardzo zadowolona. Bardzo słodka, więc idealna na jesienne wieczory.

Składniki na bezę o średnicy 20 cm :
– 6 białek
– 350 g drobnego cukru/cukru pudru
– 1 łyżeczka soku z cytryny
– 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej

b2

Białka ubijamy na sztywną pianę, dodajemy po łyżce cukier. W momencie uzyskania jasnej, gładkiej i błyszczącej piany dodajemy sok z cytryny i mąkę ziemniaczaną. Uważajcie, żeby nie przebić białek! Piekarnik ustawiamy na 180’C. Płaską blachę do ciastek wyłożyć papierem i narysować na nim okrąg o średnicy 20 cm. Łyżką wyłożyć białka na zaznaczony okrąg, pociągając ku górze, bo opadnie. Wstawić do nagrzanego piekarnika, przez 5 min piec w 180’C następnie zmniejszyć do 140’C i tak piec przez 90 min. Wystudzić w otwartym piekarniku.

b1

Składniki na wiśniową frużelinę :
– 250 g wiśni świeżych/mrożonych
– 2 łyżeczki żelatyny rozpuszczonych w minimalnej ilości gorącej wody
– pół szklanki cukru
– 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej rozpuszczona w 1 łyżce wody
– 1 łyżka soku z cytryny

Wiśnie i cukier wrzucamy do garnka, gotujemy do momentu rozpuszczenia cukru, nie zagotowywać. Jak cukier się rozpuści dodajemy mąkę oraz sok z cytryny – zagotowujemy i ściągamy z ognia. Dodajemy żelatynę powoli dokładnie mieszając i pozostawiamy do ostygnięcia.

Zimną bezę dekorujemy w taki sposób : ubijamy śmietanę kremówkę 36% ( mi się niestety nie chciała ubić więc jej dzisiaj nie dodałam), kładziemy ją jako pierwszą, następnie frużelinę a na sam koniec wiórki czekoladowe.

Brownie z beza i truskawkami

Wiem, że upały nie sprzyjają jedzeniu słodkich ciast. Ale dzisiaj miałam dużą ochotę na coś mocno czekoladowego! Najpierw miała być góra z mascarpone ale wyszła jednak beza :)

Składniki na tortownice o wymiarach 18 cm :

– pół kostki masła

-tabliczka gorzkiej czekolady

-5 łyżek cukru

-łyżka ekstraktu waniliowego

-2 łyżki kakao

– 2 jajka

-60 g mąki pszennej

– kilka truskawek

Masło rozpuszczamy w garnuszku, ściągamy z ognia – dodajemy czekoladę i mieszamy do rozpuszczenia. W misce mieszamy jajka z cukrem, ekstraktem. Dodajemy mąkę i kakao. Ostudzoną czekoladę przelewamy do masy jajek z mąką. Mieszamy i wylewamy na tortownice posmarowaną masłem. Pieczemy przez 15min w 180’C

Składniki na beze :

-2 białka

-120 g cukru pudru/cukru zmielonego w młynku do kawy

-1 łyżka mąki ziemniaczanej

-szczypta soli

Ubijamy pianę z białek, po ubiciu powoli dodajemy cukier i na sam koniec mąkę.

Wyjmujemy ciasto z pieca, wykładamy bezę i zmniejszamy temperaturę do 160’C i pieczemy przez około 35 min.

Po wyjęciu studzimy ciasto, bo dopiero wtedy nabierze swojego intensywnie czekoladowego smaku.

Tarta czekoladowa z czekoladowym ganasz.

W tym roku nie miałam najmniejszej ochoty na słodkie bazie i krem kajmakowy. Zresztą w ogóle na jakieś przesłodkie ozdóbki ciast i kurczaczkowe ciasteczka. Postawiłam więc na czekoladę, którą naprawdę uwielbiam. Jak zwykle nie jestem zadowolona w 100% ale to mi chyba nigdy nie minie.

Składniki na tartę o wymiarach 30 cm :

– 150 g mąki pszennej

– 3 żółtka (używałam jajek ze wsi, dzięki Bogna :))

– 100 g masła

– 30 g kakao (bardzo polecam to z wiatrakiem, jest bez dodatku sztucznych zapychaczy przez co ciasto wychodzi ciemne)

– 30 g cukru pudru (ja dałam 50 bo wydawało mi się, że mało słodkie, ale to chyba przez kakao)

Mąkę z cukrem pudrem i kakaem przesiewamy. Dodajemy pokrojone masło w kosteczkę i siekamy za pomocą dużego noża. Wbijamy żółtka. Jeśli ciasto nie daje się wyrobić można dodać kilka łyżek mleka lub śmietany. Po wyrobieniu zawijamy w folię i wkładamy do lodówki na 1 godzinę. Formę do tarty smarujemy masłem, ciasto wałkujemy na grubość około 5 mm. Przekładamy do formy i robimy dziurki widelcem, żeby nie rosło. Aby boki tarty nie opadły na dół wkładamy całą formę do zamrażarki na 10 min i potem od razu prosto do pieca na 15 min w 180’C. Po wyciągnięciu i ostudzeniu spód smarujemy dżemem z czarnej porzeczki (polecam Łowicz, wypuścił teraz serię 100%, gdzie nie są słodzone cukrem tylko sokiem jabłkowym, nie posiadają konserwantów i 100 g owoców zostało użyte na 100 g produktu).

Składniki na czekoladowy ganasz :

– 250 g śmietanki 30 %  (to jest około 230 ml)

– 200 g czekolady gorzkiej (dałam jedną tabliczkę 70% a jedną 90%)

– 50 g ciepłego masła

Śmietankę przelewamy do garnka i zagotowujemy. Po zagotowaniu ściągamy z palnika, wrzucamy pokruszoną czekoladę i roztapiamy ją. Po rozpuszczeniu czekolady dodajemy masło i miksujemy. Na wystudzoną tartę z dżemem nakładamy ganasz. Można go zostawić do przestygnięcia w temperaturze pokojowej jak i w lodówce, gdzie stwardnieje.

Truskawki do dekoracji mogą być świeże jak i podsmażone na cukrze. Ja użyłam podsmażanych. Kroimy je w ćwiartki i podsypujemy cukrem. Po wypuszczeniu soku kroimy na mniejsze kawałki i wykładamy na ganasz.

Ciastka mocno czekoladowe

Dla prawdziwych pożeraczy czekolady! Polecam też użyć dobrej jakościowo czekolady, bo naprawdę ma to duży wpływ na smak. Ostatnio kupiłam czekoladę do fontann i myślę, że świetnie się sprawdzi. Również schogetten się  sprawdza w wypiekach :)

Składniki na ok 20/25 sztuk :

– 2 tabliczki czekolady gorzkiej, posiekanej

– 2/3 szklanki mąki pszennej

– pół kostki masła

– łyżeczka proszku do pieczenia

– szczypta soli

– 2 duże jajka

– pół szklanki cukru/może być brązowy

– 1 łyżka ekstraktu waniliowego

– 3 tabliczki czekolady – 1.5 mlecznej 1,5 gorzkiej – pokrojonej na małe, drobne kawałki – nie starte!

Dwie tabliczki czekolady gorzkiej rozpuścić w kąpieli wodnej lub w mikrofalówce. W misce wymieszać mąkę, proszek i sól.  Mikserem wymieszać jajka, cukier i wanilie. Wlać do tego czekoladę. Na samym końcu wsypać mąkę. Na sam koniec dodać 3 tabliczki czekolady. Kłaść na blachę z papierem po łyżce. Robić duże odstępy.  Piec ok 12 min w 180’C. Ciastka powinny być błyszczące i popękane na zewnątrz, miękkie w środku. Studzić na kratce.

Sernik…

… który długo się piecze. Naprawdę. Ponad 2h a czasami i dłużej. Ale naprawdę warto. W oryginalnym przepisie ma spód z ciasta czekoladowego i zamiast rodzynek jest czekolada, ale ja jestem fanką tradycyjnych serników. Mimo, że nie jest na maśle jest bardzo ciężki i … przepyszny. Znika bardzo szybko :)

Składniki na formę 21 cm

– 750 g białego sera ( za każdym razem używałam innego, ale półtłustego, nie musi być drobno mielony bo w malakserze i tak się jeszcze zmieli :) )

– 3 jajka

– 2 białka

– 1 szklanka śmietanki 36%

– 1 szklanka cukru pudru

– 1 łyżka pasty waniliowej*

– 1 opakowanie rodzynek

Ser wrzucamy do malaksera i mielimy przez chwilę na gładką masę. Dodajemy jajka i białka. Powoli cukier puder dalej ucierając. Potem śmietanka i pasta waniliowa ale mieszając już na dużo mniejszych obrotach, tylko do połączenia. Rodzynki obtaczamy w mące – przez to nie opadną nam na dno formy tylko będą w całym cieście. Masę serową wylewamy do formy wyłożonej papierem. Polecam najpierw posmarować tłuszczem a potem dokładnie przykleić spód, bo ciasto jest dość płynne i może uciekać spodem jeśli ktoś ma tortownice z wyciąganym dnem. Wkładamy do zimnego piekarnika, ustawiamy na 170’C i pieczemy. Niestety pieczenie wymaga doglądania co chwilę, ale dopiero po jakiejś godzinie. Ciasto może rosnąć tylko na bokach a w środku stać. Wystarczy przykryć je srebrną folią spożywczą i sprawdzać co jakieś 5-8 min czy się podnosi. Po wyjęciu i tak oklapnie, więc się nie przejmujcie, że wystaje poza formę.

Sernik dekorujemy 50g mlecznej czekolady i 50 g gorzkiej czekolady zmieszanymi z 40 g masła – rozpuszczamy w rondelku i polewamy zimne ciasto. Zostawiamy do zastygnięcia.

* pastę waniliową można zrobić samemu w domu, kupujemy 4-5 lasek wanilii i 200 ml wódki, laski kroimy pionowo, nie wyciągamy z nich niczego i wkładamy do buteleczki z wódką, zostawiamy na ok 2 miesiące, wstrząsając od czasu do czasu :) już po kilku dniach ekstrakt będzie mocno brązowy i pięknie pachnąc ale po 2 miesiącach osiąga swój docelowy zapach i smak :)

Delicje

Dawno niczego nie wrzucałam więc czas dodać coś pysznego a zarazem dobrego :) W najbliższym czasie mam zamiar dodać jeszcze sernik i pierniki ale to chyba po sesji ^^ Dzisiaj delicje, moje ulubione słodycze. Z galaretką i czekoladą. Nie ma niczego lepszego! 

Składniki na 40 sztuk :

– 3 jajka

– 80 g cukru pudru

– 80 g mąki pszennej, przesianej

Ubijamy białka ze szczyptą soli. Dosypujemy po łyżeczce cukru. Dodajemy powoli żółtka. Mąkę na samym końcu dodajemy powoli mieszając już łyżką lub szpatułką, bardzo delikatnie, żeby piana nie opadła. Nagrzewamy piekarnik do 180 ‚C. Do woreczka śniadaniowego przekładamy ciasto, robimy w rogu dziurkę i przeciskamy przez nią ciasteczka. Pieczemy przez 10 minut. Warto też na blachę rozłożyć papier do pieczenia.

1 galaretkę ( ja użyłam pomarańczową ) rozpuszczamy w szklance gorącej wody i wylewamy np na jakąś prostokątną brytfankę czy to porcelanową czy metalową. Wylewamy galaretkę na jakieś 3 – 4 mm. Odkładamy do lodówki do stężenia a następnie kieliszkiem wycinamy kółeczka.

Kółeczka układamy na biszkoptach i wkładamy na 30 min do lodówki, żeby przykleiły się dobrze do ciasta. W tym czasie rozpuszczamy czekoladę. Około 1,5 tabliczki z jedną łyżką oleju – oczywiście w kąpieli wodnej. Potem szybkim ruchem wkładamy biszkopcik z galaretką do czekolady i kładziemy na kratce.

Kiedy czekolada już trochę zastygnie przenosimy do lodówki na ok. 2h. No i gotowe. Oczywiście, wychodzi z tego mało ciasteczek i bardzo dużo roboty z tym jest ale jak powiedział mój Łukasz – smakują podobnie a nawet lepiej niż sklepowe. A to chyba duży komplement. :)